Wszyscy pchają wózek w jedną stronę

– Teraz wszystko jest budowane na bazie wsparcia, wzajemnego szacunku, czy ktoś jest piłkarzem, kibicem, trenerem, dozorcą, pracownikiem w sklepiku. Wszyscy traktowani tak samo – mówi Tomasz Foszmańczyk w rozmowie z portalem Weszło.com.

(…)

Diagnoza spadku Ruchu z II ligi?

Pokłosie tego, co zdarzyło się na Bukowej – problemy z presją. Ja też teraz to zapowiadam chłopakom: ta runda będzie inna. Wtedy nikt na na nie stawiał, myśleli, że padniemy. Tymczasem zrobiliśmy wynik, mamy mocny zespół, klub się odbudowuje. Teraz trzeba to udźwignąć.

Lato było jednak piekielnie trudne.

Mój pierwszy spadek. Jeszcze z Ruchem i jeszcze od razu do III ligi, gdzie Ruch nigdy nie grał. Wielki cios. Ani przez moment jednak nie miałem myśli, żeby latem opuścić Chorzowa, choć miałem propozycje z wyższych lig. Obowiązywał mnie kontrakt, to raz, a dwa, że chciałem zobaczyć co się będzie działo i jak mogę pomóc. Było naprawdę źle – pamiętam nawet głosy, że lepiej będzie jak upadniemy i zaczniemy od nowa. Wielu ludzi męczyło się przez minione lata z tym co musieli oglądać i co się działo. Mieli dosyć takiego zarządzania, dlatego stawiali sprawę na ostrzu noża.

Teraz wszystko jest budowane na bazie wsparcia, wzajemnego szacunku, czy ktoś jest piłkarzem, kibicem, trenerem, dozorcą, pracownikiem w sklepiku. Wszyscy traktowani tak samo. To jest bardzo fajne, powstają autentyczne więzi. Mamy świadomość, że choć wychodzimy na prostą, Ruch to nie jest jeszcze kraina mlekiem i miodem płynąca, ale są innowacyjne pomysły, wsparcie kibiców, a ewentualne poślizgi są do przeżycia. W tym kontekście mamy wszystko, żeby się rozwijać – wszyscy w Ruchu pchają ten wózek w jedną stronę.

To prawda, że pan zgłosił się do klubu o obniżenie pensji?

Byłem na rozmowach o przedłużeniu kontraktu. Prezes Siemianowski zaproponował swoje, ja zaproponowałem trochę niższą kwotę. No bo co z tego, że Foszmańczyk zarabiałby więcej, jeśli w klubie byłyby problemy? Wolę mniejsze środki, ale że dzięki temu lepszy będzie los dwóch chłopaków z akademii, którzy nam pomogą.

Pan jest też członkiem stowarzyszenia Wielki Ruch.

Przekonało mnie to, że mamy comiesięczne składki zgodnie z ideą socios, a te pieniądze są transparentnie wydawane. To choćby ostatnio: wyjazd pierwszej drużyny, remont akademii, sprzęt multimedialny do odpraw. Fajne akcje, konkretne cele, które można wesprzeć, a które wydatnie pomagają klubowi. Dziś widać na co idą w Ruchu pieniądze, nikt nie ma świadomości, że są wyrzucane w błoto.

 

Cały wywiad TUTAJ.

 

Data dodania: 2020-03-11