Remis na pożegnanie jesieni

W ostatnim tegorocznym meczu ligowym „Niebiescy” zremisowali z Górnikiem Łęczna 1:1. Ozdobą spotkania była piękna bramka Michała Walskiego.

Na pożegnanie rundy jesiennej trener Marek Wleciałowski posłał nieco przemeblowaną jedenastkę. Po pauzie za czerwoną kartkę do gry wrócił Bartłomiej Kulejewski, Robert Obst został przesunięty do środka pola, a Michał Walski miał operować za plecami jedynego napastnika – dawna nie oglądanego Mateusza Majewskiego. Ponadto do wyjściowego składu wrócił Mateusz Bogusz, który zajął miejsce na lewym skrzydle. Nie mogli zagrać pauzujący za kartki Wojciech Kędziora oraz Piotr Giel, który doznał urazu w spotkaniu ze Skrą Częstochowa.

Mecz lepiej zaczęli „Niebiescy” i już w 3. minucie mogli objąć prowadzenie. Sporo miejsca i czasu w polu karnym „dostał” Jakub Kowalski, który przełożył sobie jeszcze piłkę na lewą nogę i przymierzył w krótki słupek. Strzegący bramki łęcznian Patryk Rojek popisał się jednak instynktowną interwencją i odbił piłkę. Golkiper gości ratował swój zespół także w 20. minucie, gdy w swoim stylu zza pola karnego uderzył Bogusz. Wcześniej swoją okazję miał także Majewski, jednak nie trafił w bramkę., podobnie jak Lukas Duriska po wrzutce Tomasza Podgórskiego z wolnego. Generalnie Ruch przeważał i miał więcej sytuacji strzeleckich lecz widać było, że obie drużyny chciały grać w piłkę. Z okazji ofensywnych Górnika warta odnotowania jest ta z 39. minucie, gdy niepilnowany w polu karnym były zawodnik „Niebieskich” Paweł Wojciechowski uderzył głową obok bramki.

Po nieco sennym początku drugiej połowy chorzowianie ruszyli mocniej do ataku. Bliski trafienia był Kowalski w 52. minucie, który nieznacznie niecelnym strzałem zakończył niezłą, zespołową akcję. Jednak po chwili blisko trzytysięczna widownia mogła unieść ręce w geście radości. Na zaskakujące uderzenie zza pola karnego zdecydował się Walski, rozgrywający dziś 50. mecz w barwach Ruchu. Piłka po jego strzale a la „spadający liść” wpadła do bramki za plecami próbującego interweniować Rojka.

Goście mogli odpowiedzieć 10 minut później, gdy w sytuacji sam na sam z Kamilem Lechem znalazł się Wojciechowski. Nasz golkiper był na szczęście górą w tym pojedynku. „Niebiescy” nieco się wycofali oddając pole Górnikowi, który wyniku bardziej ofensywnego nastawienia stwarzał chorzowianom okazje do szybkich ataków. Nie udało się jednak stworzyć klarownych okazji, a co gorsza łęcznianie doprowadzili do wyrównania. Po rzucie rożnym Piotr Rogala uderzył w poprzeczkę, piłka odbiła się jeszcze od pleców interweniującego Lecha i wpadła do siatki. Emocje utrzymywały się aż do końcowego gwizdka, bowiem obie drużyny dążyły do strzelenia zwycięskiego gola. Jednak ani Ruch, ani Górnik nie stworzyli już sobie sytuacji bramkowych i mecz zakończył się rozczarowującym podziałem punktów.

Do ligowej rywalizacji „Niebiescy” wrócą w marcu. Do zobaczenia!

 


Naszą tradycyjną relację „minuta po minucie” znajdziecie TUTAJ.


Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)

1:0 Michał Walski, 54 min.
1:1 Kamil Lech, samobójcza, 78 min.

Ruch: Lech – Podgórski, Kulejewski, Duriska, Miahkow – Obst, Urbańczyk – Kowalski (83 Mandrysz), Walski, Bogusz – Majewski (68 Balicki); trener: Marek Wleciałowski.
Rezerwowi: Wilk, Komarnicki, Machała, Winciersz, Wdowik.

Górnik: Rojek – Zagórski, Midzierski, Rogala, Pajnowski (64 Szewczyk) – Sasin, Tymosiak – Szysz, Pisarczuk, Essam (85 Dzięgielewski)– Wojciechowski; trener: Franciszek Smuda.
Rezerwowi: Podleśny, Kukułowicz, Korczakowski, Sosnowski, Bętkowski.

Żółte kartki: Podgórski – Tymosiak, Sasin.
Sędziował: Marcin Szrek (Kielce).
Widzów: 2 986.

 

 

Data dodania: 2018-12-01